Zdzisław Folga, reżyser filmu przyrodniczego „W krainie Hańczy”, zrealizował większość zdjęć podwodnych samodzielnie, mimo braku profesjonalnych uprawnień nurka. Produkcja materiału trwała 40 dni zdjęciowych i wymagała stworzenia spójnego szkieletu scenariuszowego na bazie zgromadzonych ujęć wizualnych. Dokument spotkał się z dużym zainteresowaniem publiczności, co potwierdza rosnący potencjał niszowego kina przyrodniczego promującego region Suwalszczyzny.
Wywiad z Zdzisławem Folgą: Kulisy realizacji filmu „W krainie Hańczy”
Realizacja filmów przyrodniczych wymaga od twórców nie tylko wrażliwości estetycznej, ale także dużej odporności na trudne warunki terenowe i umiejętności radzenia sobie z wyzwaniami technicznymi. Zdzisław Folga, reżyser dokumentu „W krainie Hańczy”, w rozmowie z redakcją opowiedział o procesie powstawania obrazu, który trwał 40 dni zdjęciowych. Mimo bogatego doświadczenia zawodowego, praca nad tym tytułem wiązała się z koniecznością rozwiązania specyficznych problemów produkcyjnych. Największą trudnością nie było samo gromadzenie materiału, lecz nadanie mu odpowiedniej formy. Reżyser dysponował jedynie zarysem koncepcji, co wymusiło tworzenie struktury filmu na bieżąco, w trakcie realizacji zdjęć. Budowa szkieletu narracyjnego na podstawie gotowych ujęć stanowiła kluczowy element procesu twórczego, decydujący o ostatecznym kształcie dzieła.
Wyzwania techniczne i realizacja zdjęć podwodnych
Najbardziej wymagającym aspektem produkcji okazały się ujęcia realizowane pod powierzchnią wody. Zdzisław Folga przyznał, że 99% zdjęć podwodnych w filmie wykonał samodzielnie, co stanowiło duże ryzyko ze względu na brak profesjonalnego przygotowania nurkowego. Reżyser musiał opracować własne metody pracy i korzystać z niestandardowych rozwiązań technicznych, aby uzyskać satysfakcjonujący obraz bez wchodzenia w rolę profesjonalnego nurka. Jedynym wyjątkiem w materiale są ujęcia głowacza, które zrealizował współpracownik reżysera. Samodzielna praca w wodach jeziora Hańcza oraz Stawu Turtulskiego wymagała przełamania barier i stanowiła największe obciążenie psychiczne oraz fizyczne podczas całego okresu zdjęciowego.
Odbiór filmu i emocje podczas premiery kinowej
Moment premiery kinowej stanowił dla twórcy konfrontację wyobrażeń z rzeczywistym odbiorem technicznym materiału. Zdzisław Folga podkreślił, że brak próby generalnej w warunkach kinowych wygenerował stres związany z jakością projekcji na dużym ekranie. Obawy dotyczyły głównie aspektów technicznych, takich jak jakość obrazu i dźwięku w sali kinowej. Mimo niepewności, reakcja publiczności okazała się entuzjastyczna. Wysoka frekwencja oraz brawa po seansie potwierdziły, że tematyka przyrodnicza i lokalna cieszy się zainteresowaniem widzów, mogąc konkurować z komercyjnymi produkcjami głównego nurtu. Reżyser zaznaczył, że emocjonalnie przeżywa każdy seans, traktując obrazy Suwalszczyzny jako element osobistej tożsamości, co sprawia, że odbiór widowni obserwuje z pewnego dystansu.
Osobista relacja z Suwalszczyzną i Stawem Turtulskim
Po zakończeniu intensywnych prac nad filmem Zdzisław Folga nie planuje natychmiastowych kolejnych realizacji filmowych na Suwalszczyźnie. Reżyser zamierza poświęcić czas na regenerację i powrót do rodzinnych stron nad Narwią. Deklaruje chęć odwiedzania Suwalszczyzny w celach prywatnych, aby doświadczać jej uroków bez presji zawodowej i obecności sprzętu nagrywającego. Szczególnym miejscem na mapie regionu jest dla niego Turtul. Folga kultywuje osobisty rytuał witania się ze Stawem Turtulskim przy każdym przyjeździe, uznając to miejsce za magiczne i bliskie jego wrażliwości. Filmowiec podkreśla unikalny charakter krajobrazu, w którym każdy zakręt i wzniesienie kryją fascynujące widoki.








Fot. Łukasz Tyczkowski
