W czerwcu ucztujemy w Sejnach z Królową Boną

Renesansowe tańce, epokowe stroje, muzyka i pyszne jedzenie. A wszystko to podane w piknikowym klimacie XVI-wiecznej Polski. To sceneria drugiej już „Uczty u Królowej Bony”, która w tym roku odbędzie się w Sejnach. Kto może wziąć udział? Każdy! Organizatorem wydarzenia jest Fundacja „Klucz”, która za swój cel przyjęła rozbudzenie historycznej ciekawości w lokalnej społeczności, ale nie tylko. Dlaczego właśnie Bona Sforza? Co czeka na tych, którzy 12-13 czerwca przybędą na wydarzenie? O tym opowiada Urszula Szyryńska – prezes fundacji.

Spis treści

Skąd wziął się pomysł na „Ucztę u Królowej Bony”? Czy to wynik fascynacji historią, czy raczej chęć wypełnienia luki na mapie wydarzeń kulturalnych?

Pomysł na to wydarzenie narodził się na styku tych dwóch elementów. Z jednej strony moją inspiracją była właśnie fascynacja historią, a z drugiej potrzeba organizacji wydarzenia, które pozwoli ludziom tej historii naprawdę doświadczyć.

„Uczta u Królowej Bony” to coś więcej niż tylko rekonstrukcja czy festyn. Chcieliśmy połączyć wysoki poziom artystyczny z atmosferą bliskości i wspólnego przeżywania. Wydarzenie ma być doświadczeniem, dzięki któremu każdy może poczuć klimat dawnych czasów.

Dlaczego zdecydowała się Pani zorganizować to wydarzenie właśnie w Sejnach?

Pierwsza edycja miała miejsce w ubiegłym roku i odbyła się w Berżnikach. Chcemy jednak wyjść z tym wydarzeniem do wszystkich. Pomimo zmiany miejsca Bona wciąż pozostaje w swoim historycznym środowisku. Najważniejszym elementem uczty nie jest jej miejsce, ale ludzie i atmosfera. Dlatego planujemy, by wydarzenie w kolejnych latach odbywało się w różnych miejscach powiatu sejneńskiego, aby jak największa ilość osób mogła gościć ucztę na własnym podwórku.

Czy to oznacza, że wydarzenie stanie się cyklicznym?

Zdecydowanie tak. Od początku towarzyszyło nam przekonanie, że tego typu wydarzenie potrzebuje czasu, by się zakorzenić – zarówno w świadomości odbiorców, jak i w lokalnym krajobrazie kultury.

W kolejnych latach chcielibyśmy rozwijać projekt stopniowo, ale konsekwentnie. Z jednej strony poprzez rozbudowę programu artystycznego i historycznego, z drugiej przez jeszcze mocniejsze włączanie lokalnych partnerów. Widzę też potencjał w poszerzaniu formuły o nowe przestrzenie doświadczenia: warsztaty, spotkania, działania edukacyjne.

Bardzo ważna jest dla nas jakość, a nie tylko skala. Nie chodzi o to, żeby „Uczta u Królowej Bony” rosła wyłącznie liczbowo, ale żeby pogłębiała swoje znaczenia i budowała rozpoznawalną markę opartą na autentyczności i dopracowaniu detalu.

Jeśli uda się utrzymać tę równowagę między rozwojem a spójnością idei, wydarzenie ma szansę stać się takim, na które wraca się co roku.

Na jakie doznania powinni przygotować się goście? 

Goście „Uczty” powinni przygotować się przede wszystkim na wielozmysłowe doświadczenie. Zależy nam też, by uczestnicy nie byli jedynie obserwatorami wydarzenia, lecz poczuli się częścią opowieści inspirowanej epoką Bony Sforzy.

Będzie muzyka budująca atmosferę renesansowego dworu, pokazy rzemiosła i rekonstrukcje, które pozwolą dosłownie zanurzyć się w realiach epoki. Chcemy połączyć kulturę, widowisko i wspólne świętowanie. Pojawią się zatem nie tylko historyczne nawiązania i estetyka inspirowana renesansem, ale też atmosfera otwartości, bliskości i dobrej zabawy.

Najbardziej zależy nam jednak na emocjach: na poczuciu, że choć na kilka godzin można przenieść się do innego świata i przeżyć coś wyjątkowego razem z innymi ludźmi.

Dla kogo jest to wydarzenie? Czy trzeba być znawcą historii, by dobrze się tu bawić? 

Absolutnie nie trzeba być znawcą historii. To wydarzenie tworzymy z myślą o bardzo szerokiej publiczności: o rodzinach z dziećmi, turystach, miłośnikach kultury czy osobach, które po prostu szukają ciekawego i wyjątkowego sposobu spędzenia czasu.

Zależy nam na tym, aby historia była tu opowiadana w sposób przystępny i angażujący, bez szkolnego dystansu czy akademickiego tonu. Dlatego nawet osoby, które na co dzień nie interesują się historią, mogą odnaleźć tu coś dla siebie.

Co usłyszymy w tle? Czy muzyka dawna będzie towarzyszyć biesiadnikom przez cały wieczór, czy planowane są specjalne występy? 

Muzyka będzie jednym z najważniejszych elementów budujących atmosferę „Uczty u Królowej Bony”. Zależy nam na tym, aby dźwięk nie był jedynie tłem, ale integralną częścią całego doświadczenia. Czymś, co przeniesie gości w klimat renesansowego dworu i pozwoli im jeszcze mocniej zanurzyć się w opowieści o epoce Bony Sforzy.

Przez cały wieczór uczestnikom towarzyszyć będą inspiracje muzyką dawną. Nie zabraknie także specjalnych występów artystycznych i pokazów, a także takich elementów programu jak: warsztaty tańca renesansowego,  taniec z ogniami, taniec z flagami, a na koniec spektakl taneczny w wykonaniu Teatru Historycznego Sarabanda pt.: „Każdy może być kowalem swego losu”.

Jaki przekaz płynie z wydarzenia? 

Przede wszystkim to spotkanie. Spotkanie ludzi, kultury i historii. Chcemy pokazać, że przeszłość nie jest zamkniętym rozdziałem, lecz źródłem inspiracji i opowieści, które nadal mogą nas łączyć. Historia Bony Sforzy staje się tu punktem wyjścia do rozmowy o odwadze, zmianie, przekraczaniu granic i roli jednostki w kształtowaniu rzeczywistości.

 „Uczta u Królowej Bony” ma przypominać, że kultura najlepiej działa wtedy, gdy jest współdzielona. Wtedy, kiedy ludzie spotykają się przy stole, przy muzyce, w opowieści i w doświadczeniu, które angażują wszystkich, niezależnie od wieku czy wiedzy.

Wreszcie jest w tym także przekaz o tożsamości miejsca. O tym, że lokalna historia, rzemiosło i tradycje mogą być czymś nowoczesnym i atrakcyjnym, jeśli opowiemy je w odpowiedni sposób. Wydarzenie ma więc łączyć przeszłość z teraźniejszością i pokazywać, że w tej relacji kryje się ogromny potencjał kulturowy i emocjonalny.

Czy przy organizacji Uczty współpracuje Pani z lokalnymi rzemieślnikami, kucharzami lub artystami? Kto wspiera Panią w przygotowaniu wydarzenia?

Współpraca z lokalnymi twórcami i pasjonatami jest jednym z fundamentów „Uczty u Królowej Bony”. Od początku zależało nam na tym, żeby to wydarzenie nie było wyłącznie stylizacją historyczną, ale żywym spotkaniem ludzi, którzy naprawdę pielęgnują tradycję, rzemiosło i kulturę regionu.

Przy organizacji współpracujemy z Fundacją Żywej Historii Hanza i Teatrem Tańca Historycznego Sarabanda, które pomagają nam odtworzyć realia epoki. Ogromne znaczenie mają także lokalni rzemieślnicy i artyści, którzy wnoszą do wydarzenia autentyczność oraz wyjątkową atmosferę.

Bardzo ważna jest dla nas również współpraca z kołami gospodyń wiejskich oraz kucharzami, którzy pomagają odtworzyć smaki inspirowane kuchnią dawną i regionalną. To właśnie w takich detalach, w jedzeniu, muzyce, zapachu czy sposobie opowiadania historii, buduje się prawdziwe doświadczenie.

Dodatkowo uczta nie mogłaby się odbyć bez wsparcia finansowego, które otrzymaliśmy z Urzędu Marszałkowskiego województwa podlaskiego, ale też od innych darczyńców. Patronat honorowy objął Marszałek Województwa Podlaskiego  Łukasz Prokorym oraz Starosta Powiatu Sejneńskiego Maciej Plesiewicz. Ogromnie nam miło, że wspierają nas także media. Dzięki nim o wydarzeniu może dowiedzieć się znacznie więcej osób.

Tworzenie tak wielkiego przedsięwzięcia wymaga dużych nakładów finansowych, dlatego jesteśmy wdzięczni naszym darczyńcom za każde wsparcie i bycie z nami.

Czy liczy Pani na to, że „Uczta u Królowej Bony” stanie się nową wizytówką turystyczną regionu, która przyciągnie gości z całej Polski? 

Zdecydowanie mamy taką nadzieję. „Uczta” od początku była tworzona z myślą o tym, by stać się czymś więcej niż jednorazowym wydarzeniem. Chcielibyśmy, aby z czasem stała się rozpoznawalną marką kulturalną i jednym z symboli regionu. Wierzymy, że historia opowiedziana w atrakcyjny, angażujący sposób ma ogromny potencjał przyciągania ludzi z całej Polski. Jeśli dzięki „Uczcie” ktoś odkryje region na nowo, wróci tu jako turysta albo zacznie interesować się jego historią, będzie to dla nas ogromny sukces.

Bona Sforza to postać kontrowersyjna, ale i niezwykle nowoczesna jak na swoje czasy. Dlaczego to właśnie ona została patronką tego wydarzenia?

Bona Sforza to przede wszystkim postać, która wymyka się prostym ocenom. Z jednej strony budziła kontrowersje, z drugiej – wyprzedzała swoją epokę pod względem odwagi, politycznej świadomości i sposobu myślenia o państwie oraz kulturze. To właśnie ta wielowymiarowość najbardziej nas zainteresowała.

Nie chcieliśmy sięgać po bohatera pomnikowego i oczywistego. Bona była energiczna, ambitna, świadoma swojej pozycji, a przy tym potrafiła realnie wpływać na otaczającą ją rzeczywistość. Wniosła na polski dwór włoski przepych, nowe smaki, ale przede wszystkim nowe spojrzenie na sztukę, gospodarkę, a nawet rolę kobiety w polityce.

Bona Sforza była związana z Berżnikami i odegrała ważną rolę w rozwoju tej miejscowości. Po przejęciu dóbr berżnickich około 1546 roku nadała osadzie prawa miejskie, czyniąc Berżniki jednym z pierwszych miast na Suwalszczyźnie.

W zeszłorocznym wydarzeniu został odtworzony historyczny moment nadania praw miejskich Berżnikom — z orszakiem królowej i rekonstrukcją historyczną nawiązującą do XVI wieku.

Można więc powiedzieć, że postać królowej jest ważnym elementem tożsamości historycznej Berżnik i całej Sejneńszczyzny.

Wiemy, że Bona zrewolucjonizowała polską kuchnię. Co jeszcze jej zawdzięczamy?


Najczęściej mówi się właśnie o tym, że Bona Sforza przywiozła do Polski włoskie warzywa i zmieniła sposób myślenia o kuchni. Jej wpływ był jednak znacznie szerszy.

Przede wszystkim wniosła na polski dwór ducha renesansu, w tym większe zainteresowanie sztuką, edukacją, architekturą i nowoczesnym zarządzaniem. Otaczała się artystami, dbała o rozwój dworu i propagowała włoskie wzorce kultury, które wtedy należały do najbardziej nowoczesnych w Europie.

Miała też ogromny talent polityczny i ekonomiczny. Rozbudowywała królewskie majątki, wzmacniała finanse państwa i potrafiła myśleć strategicznie o gospodarce. To właśnie dzięki jej działaniom królewski skarb był lepiej uporządkowany, a władza monarchy silniejsza.

Nie bez znaczenia była również jej rola jako kobiety. Bona nie chciała pozostawać w cieniu. Aktywnie uczestniczyła w polityce, podejmowała decyzje i wpływała na bieg wydarzeń w czasach, gdy od kobiet rzadko oczekiwano takiej sprawczości. W pewnym sensie stała się symbolem niezależności oraz odwagi i to właśnie czyni ją postacią tak fascynującą.

Co najbardziej Panią zadziwiło podczas prac nad odkrywaniem tej postaci?

Kiedy zaczęliśmy zagłębiać się w źródła, okazało się, że za wizerunkiem „groźnej królowej” kryje się niezwykle inteligentna, świetnie wykształcona i konsekwentna kobieta, która doskonale rozumiała mechanizmy polityki i władzy.

Zaskoczyła nas również skala jej wpływu na codzienne życie w Polsce. Nie chodziło wyłącznie o kuchnię czy modę dworską, ale o całe podejście do organizacji dworu, ekonomii i kultury. Bona myślała bardzo nowocześnie – strategicznie, długofalowo, momentami wręcz jak współczesny menedżer państwa.

Bardzo poruszające było również odkrycie, jak silne emocje budziła już za życia. Była podziwiana, ale też krytykowana właśnie dlatego, że nie mieściła się w oczekiwaniach wobec kobiet swojej epoki. To właśnie ta niejednoznaczność sprawiła, że stała się tak inspirującą bohaterką dla całego projektu.

Organizacja wydarzenia historycznego to ogromne wyzwanie logistyczne. Co było dla Pani najtrudniejszym?

Najtrudniejsza w takich projektach jest zawsze logistyka, która musi „udźwignąć” jednocześnie wiele światów: artystyczny, historyczny i bardzo praktyczny. Trzeba pogodzić wymagania rekonstrukcji, warunki przestrzeni, bezpieczeństwo uczestników i bardzo różnorodne potrzeby partnerów — od artystów po rzemieślników i kucharzy. To często praca na styku detalu i dużej skali, gdzie każdy element musi się ze sobą spiąć w jednym czasie i miejscu.

Wyzwanie stanowi też dbałość o autentyczność. Taką, która nie zamienia się tylko w „dekorację”, ale rzeczywiście buduje atmosferę epoki. To wymaga wielu konsultacji i kompromisów, a czasem również rezygnacji z pomysłów, które, choć w teorii są efektowne, w praktyce po prostu nie działają.

Czy uważa Pani, że taka „żywa lekcja historii”  przy stole jest skuteczniejsza niż czytanie podręczników? 

Nie powiedziałabym, że jedno zastępuje drugie. Raczej, że się uzupełniają. Podręczniki dają wiedzę, porządkują fakty i pozwalają zrozumieć szerszy kontekst, a „żywa lekcja historii” daje emocje i punkt zaczepienia, który sprawia, że łatwiej tę wiedzę zapamiętać i sobie wyobrazić. Historia przestaje być wówczas abstrakcyjna. Bez rzetelnej wiedzy takie doświadczenia mogłyby się łatwo zamienić w dekorację oderwaną od faktów. Dlatego najlepszy efekt pojawia się wtedy, gdy te dwa światy się spotykają.

Na który element wydarzenia osobiście nie może się Pani doczekać?

Trudno wskazać jeden element. Osobiście zawsze najbardziej czekam na moment, w którym wszystko zaczyna działać jednocześnie. Kiedy przestrzeń, muzyka, ludzie i atmosfera „składają się” w jedno doświadczenie.

Uwielbiam moment wejścia uczestników w tę przestrzeń po raz pierwszy — ich reakcje, zaskoczenie, ciekawość. Wtedy widać, czy opowieść, którą budowaliśmy przez wiele miesięcy, rzeczywiście „działa” i czy udało się stworzyć coś więcej niż tylko wydarzenie.

Informacje o organizatorze

Fundacja KLUCZ — to organizacja pożytku publicznego, która zaszczepia w młodych ludziach szacunek do drugiego człowieka. Popularyzuje dziedzictwo narodowe. Uświadamia, zwłaszcza dzieci i młodzież, o pochodzeniu, historii regionu i Polski, tradycjach i obyczajach, otaczającej przyrodzie. Celem fundacji jest promowanie działalności artystycznej, kulturalnej, naukowej i edukacyjnej. Dużą wagę przykłada do działań międzypokoleniowych.

dr hab. Urszula Szyryńska, prof. UWM
tel. 602 227 896|
e-mail: fundacja.klucz@kluczdoczlowieczenstwa.pl

Fotografie i tekst: Fundacja Klucz

Czytaj także

Juwenalia PUZ Suwałki 2026. Afromental gwiazdą studenckiego święta [zdjęcia]

Studenci Państwowej Uczelni Zawodowej im. Edwarda F. Szczepanika w...

Dobrowolna Zasadnicza Służba Wojskowa w Suwałkach i Augustowie

Czym jest Dobrowolna Zasadnicza Służba Wojskowa?Wojskowe Centrum Rekrutacji w...

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj